Rozwód bez orzekania o winie – kiedy to się opłaca, a kiedy nie
W 2024 roku w Polsce orzeczono ponad 57 tysięcy rozwodów. Prawie 85% z nich zakończyło się bez orzekania o winie żadnej ze stron. Jeśli planujesz złożyć pozew, statystycznie jesteś w tej grupie. Ale zanim wybierzesz szybszą drogę, warto wiedzieć, co ta decyzja oznacza w konkretnych liczbach. Bo „szybciej" nie zawsze znaczy „korzystniej".
Dwa tryby, jedna decyzja
W polskim prawie możliwe są dwa warianty wyroku rozwodowego. Albo sąd rozwiązuje małżeństwo bez wskazywania winnego, albo orzeka, kto ponosi winę za rozkład pożycia: wyłącznie jeden małżonek albo oboje. Wybór nie należy do sądu. To strony decydują, czego żądają w pozwie lub w odpowiedzi na pozew. I ta decyzja ma realne konsekwencje finansowe, które większość klientów poznaje za późno.
Co oznacza rezygnacja z ustalenia winy
Postępowanie bez orzekania o winie jest krótsze. Sąd nie musi przesłuchiwać świadków ani zlecać opinii biegłych. Życie małżeńskie zostaje poza salą sądową. Przy zgodnym rozstaniu i braku spornych kwestii dotyczących dzieci sprawa może zakończyć się na jednej rozprawie. To przekłada się bezpośrednio na koszty pełnomocnika i czas. Ale jest jeden obszar, gdzie wybór trybu ma twardy wymiar finansowy.
Alimenty między małżonkami – tu tkwi różnica
Chodzi o alimenty między byłymi małżonkami, nie o alimenty na dziecko. To inna instytucja i inne zasady. Jeśli jeden z małżonków zostanie orzeczony jako wyłącznie winny rozkładu pożycia, a rozwód istotnie pogorszył sytuację materialną drugiej strony, małżonek niewinny może żądać alimentów bez żadnego ograniczenia czasowego. Przy rozwodzie bez orzekania o winie prawo do żądania alimentów od byłego małżonka wygasa po pięciu latach od uprawomocnienia wyroku. W sprawach, gdzie jeden z małżonków przez lata nie pracował zawodowo, zajmował się domem i dziećmi, a drugi zarabiał dobrze, ta różnica bywa decydująca.
Wina a podział majątku – częste nieporozumienie
Orzeczenie winy nie wpływa na podział majątku wspólnego. Majątek dzieli się co do zasady po połowie, niezależnie od tego, kto zawinił rozpadowi małżeństwa. To dwa osobne postępowania rządzące się własnymi regułami. Regularnie spotykam klientów, którzy chcą „walczyć o winę" przekonani, że dostaną przez to więcej z majątku. Korekta tej wiedzy często zmienia całą strategię prowadzenia sprawy.
Kiedy rezygnacja z winy jest rozsądna
W większości spraw: gdy oboje małżonkowie pracują i utrzymują się samodzielnie, gdy separacja faktyczna trwa już od lat, gdy priorytetem jest sprawne uregulowanie sytuacji dzieci. Rezygnacja z orzekania o winie skraca postępowanie i obniża koszty. Mniej oczywista korzyść: niższy poziom konfliktu, co ma znaczenie szczególnie gdy są dzieci. Problem pojawia się wtedy, gdy klient rezygnuje z ustalenia winy bez wcześniejszej analizy swojej sytuacji finansowej po rozwodzie.
Co jeśli druga strona nie chce zgody
Zdarza się, że jeden małżonek chce szybkiego rozwodu bez orzekania o winie, a drugi obstaje przy ustaleniu winy. W takim przypadku sąd przeprowadza pełne postępowanie dowodowe. Nie można wymusić trybu bez orzekania o winie, jeśli druga strona tego żąda. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy żądanie orzeczenia winy jest oczywiście bezzasadne i służy wyłącznie przeciąganiu sprawy. Dobry adwokat potrafi skutecznie to zakwestionować.
Decyzja o trybie to nie formalność
Wybór trybu powinien wynikać z analizy sytuacji majątkowej obu stron, planów zawodowych, a przede wszystkim z oceny, czy istnieje realna szansa na żądanie alimentów od byłego małżonka albo realne ryzyko ich płacenia. To jedno z pierwszych pytań, które omawiam z każdym klientem, zanim trafi do sądu. Złożony pozew trudno cofnąć, a wybór trybu postępowania jest nieodwracalny od momentu, gdy druga strona ustosunkuje się do pisma.
Jeśli zastanawiasz się, który wariant jest właściwy w Twojej sytuacji, zadzwoń. Jedno spotkanie wystarczy, żeby ocenić, co jest dla Ciebie korzystniejsze.
Rozwód w Białymstoku – jak mogę pomóc